Artyści bez prawa do zrzeszania
Poniedziałek 12 maja 2014

Znani polscy artyści: Romuald Lipko i Mietek Jurecki z Budki Suflera, Robert Chojnacki i Wojciech Konikiewicz weszli do komitetu założycielskiego, który na razie bezskutecznie próbuje powołać Związek Zawodowy Muzyków RP. We wrześniu 2013 r. Sąd Rejonowy Lublinie odmówił zarejestrowania ich organizacji. Argumentował, że związkowcami mogą zostać pracownicy etatowi, ewentualnie „członkowie rolniczych spółdzielni produkcyjnych”. Tymczasem muzycy zwykle podpisują kontrakty albo nie mają żadnych umów. Artyści złożyli apelację, którą sąd okręgowy zajął się w ubiegłym miesiącu.

Postępowania  jednak nie zakończono, twierdząc, że w sprawie musi się  wypowiedzieć Trybunał Konstytucyjny.  Zdaniem członków komitetu, do reprezentowania artystów nie wystarczy zwykłe stowarzyszenie, potrzebują reprezentacji związkowej, którą zresztą kiedyś mieli. Związek Zawodowy Muzyków istniał bowiem w II RP, ale zlikwidowali go komuniści w czasach stalinizmu. Związek działał do 1949 r. Muzycy, którzy mieli legitymację związku mogli pobierać regularne gaże.

Zgodnie z art. 2 ustawy z 23 maja 1991 r. o związkach zawodowych (t.j. Dz.U. z 2001 r. nr 79, poz. 854 z późn. zm.) prawo tworzenia i wstępowania do związków zawodowych mają pracownicy bez względu na podstawę stosunku pracy, członkowie rolniczych spółdzielni produkcyjnych oraz osoby wykonujące pracę na podstawie umowy agencyjnej, jeżeli nie są pracodawcami. Jak zakwalifikować zatem artystów? Wiadomo nie tylko stosunek pracy uprawnia do wstąpienia w szeregi związku zawodowego. Przejście na emeryturę lub rentę nie pozbawia prawa przynależności i wstępowania do związków zawodowych. Także osoby bezrobotne zachowują prawo przynależności do związków zawodowych, a jeśli nie są członkami związków zawodowych, mają prawo wstępowania do związków zawodowych w przypadkach i na warunkach określonych statutami związków.

Polska jest jednym z nielicznych państw w Europie, w którym muzycy nie mają związku zawodowego. Mówi się  o oskładkowaniu umów cywilnoprawnych. Muzycy mogą być zaliczani do ludzi pracy, a obowiązujący przepis wyraźnie ogranicza im prawo do zrzeszania się .

Nawet statut „Solidarności” dopuszcza jako swoich członków niepracowników. Stanowisko Trybunału Konstytucyjnego będzie miało duże znaczenie dla osób pracujących na podstawie umowy o dzieło czy zlecenia, którzy nie mogą założyć związku zawodowego. Według GUS w 2012 r. było to aż 1 mln 350 tys. osób, w większości młodych.

W sytuacji związku muzyków warto przypomnieć, że 28 marca 2012 r. Międzynarodowa Organizacja Pracy na skutek skargi złożonej przez NSZZ „Solidarność” do Komitetu Wolności Związkowych MOP uchwaliła wiążące dla Polski rekomendacje, uznając, że Polska narusza konwencje nr 87, 98 i 135 Międzynarodowej Organizacji Pracy. Komitet zwrócił się do polskiego rządu o podjęcie niezbędnych kroków w celu zapewnienia, by wszystkim osobom zatrudnionym, bez jakiegokolwiek rozróżnienia, łącznie z osobami samozatrudnionymi oraz zatrudnionymi na podstawie umów cywilnoprawnych przyznano prawo tworzenia i przystępowania, według swego wyboru, do związku. Oznacza to, że powinny zostać zmienione przepisy ograniczające możliwość tworzenia organizacji  tylko przez pracowników na etatach. Co prawda nie ma sankcji za niedostosowanie przepisów do konwencji, ale stanowisko MOP negatywnie rzutuje na wizerunek państwa na arenie międzynarodowej. Od wydania rekomendacji przez MOP minęły dwa lata. Jednak jak wynika z obowiązującego prawa, polski rząd i prawodawca niewiele w tej materii zdziałali, skoro związek artystów nie może legalnie działać.

AD