Bliżej prawdy
Poniedziałek 31 marca 2014
Fot. Archiwum IPN.

W minioną środę odbyła się projekcja filmu Anny Piasek-Bosackiej „Pod opieką operacyjną”. Film opowiada o wieloletniej walce rodziców Piotra Majchrzaka o ustalenie prawdy o okolicznościach śmierci w maju 1982 r. tej najmłodszej poznańskiej ofiary stanu wojennego.

- Czy pojawiają  się w nim nowe wątki, które mogą przybliżać wyjaśnienie tej sprawy? - pytam dr Agnieszkę Łuczak, Naczelnika Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej.

- W filmie przedstawiono obydwie funkcjonujące w śledztwie wersje śmiertelnego pobicia Piotra – przez ZOMO oraz przez mężczyznę z parasolem. Wszystkie prokuratury i sądy kończyły postępowania  orzeczeniem, że są dwie prawdopodobne wersje wydarzenia, a z powodu braku naocznych świadków nie można rozstrzygnąć, która z nich jest prawdziwa.

To był drugi pokaz tego filmu w Poznaniu połączony z dyskusją, podczas której zaprezentowano nie pokazywane dotychczas dokumenty podważające wersję o mężczyźnie z parasolem.

- Tę wersję kilka lat temu bardzo uprawdopodobniła, zdaje się, publikacja Krzysztofa Kaźmierczaka w „Głosie Wielkopolskim”?

- Tak, artykuły pojawiły się w „Głosie” kilka lat temu podczas trwania sprawy o zadośćuczynienie. Autor nie pisze, że znalazł naocznych świadków, nie cytuje ich, natomiast rozwija wątek mężczyzny z parasolem powołując się na akta IPN. Jego teza, że ta właśnie wersja jest prawdziwa, rozwija się pod tym kątem, że ów mężczyzna uniknął odpowiedzialności w latach 80-tych, ponieważ był użyteczny dla służby bezpieczeństwa. Miał pomagać w rozpracowywaniu Szweda pracującego na Uniwersytecie Poznańskim, który jakoby mieszkał u niego – na tym polegała użyteczność Mariana O. Dlatego był chroniony, chociaż był faktycznym sprawcą, co równocześnie oznacza, że to nie zomowcy byli sprawcami. Ostateczna konkluzja autora była taka, że opierając się na aktach IPN znalazł uzasadnienie, dlaczego chroniony był rzeczywisty zabójca.

- A przedstawione po pokazie filmu dokumenty tego nie potwierdzają?

- Zaczęłam sprawdzać tę hipotezę analizując dokumenty, na które powołuje się Krzysztof Kaźmierczak, w tym najważniejszy – „Kwestionariusz ewidencyjny kryptonim Nordyk” dotyczący Szweda, którego rzekomo rozpracowywał Marian O.  Okazało się, że: 1/ nie ma żadnego donosu na niego w tej sprawie operacyjnej (a więc również donosu od Mariana O.), 2/ inwigilowany Szwed, rzekomy lokator Mariana O. mieszkał w zupełnie innym mieszkaniu, którego właścicielem był Uniwersytet Poznański, 3/ wyjechał z Polski  w 1978 r., a jego rozpracowanie zostało rok później zamknięte i złożone do archiwum. A zatem w roku śmierci Piotra Majchrzaka (1982) SB nie była od dawna tym Szwedem nim zainteresowana. Nie ma także w zasobach poznańskiego IPN żadnego śladu współpracy Mariana O. z SB. Prawdopodobnie swoje wnioski Autor wysnuł na podstawie akt paszportowych (z 1977 r.) Mariana O., który w podaniu o paszport załączył zaproszenie od Szweda i oświadczył, że ten wynajmuje u niego pokój, co nie zgadza się z adresami obu, a czego autor nie zweryfikował. Autor sugeruje także, iż „Kwestionariusz ewidencyjny Nordyk” jest zdekompletowany, tymczasem badanie wykazało, że zawsze liczył 13 stron.

- Więc autor pominął to, co nie pasowało do jego teorii „sprawcy z parasolem”?

- Tym samym ta wersja jest niewiarygodna, bo skoro domniemany sprawca Marian O. nie współpracował z SB, nie było powodu, żeby go chronić.

- Ale autorka filmu – zgodnie z zasadami filmu dokumentalnego – przedstawia obydwie wersje?

- Anna Piasek-Bosacka dotarła do naocznych świadków, którzy widzieli, że ZOMO pobiło Piotra Majchrzaka – wychodzi na to, że to jednak jest prawdziwa wersja wydarzeń. Świadkowie – pracownicy restauracji WZ, którzy są w aktach śledztwa wskazani przez innych jako osoby będące blisko zdarzenia, co wzmacnia ich wiarygodność – w latach 80-tych uczestniczyli w wizji lokalnej.

Zeznawali wtedy, że nic  nie widzieli, ale zeznania ich były wymijające. Podejrzewam, że byli zastraszani.

Być może film wymaga uzupełnienia – post scriptum o tym, że teza o chronieniu przez SB mężczyzny z parasolem jest całkowicie wymyślona, nie znajduje bowiem poparcia w dokumentach, na które powołuje się jej autor.

Natomiast ta o pobiciu przez ZOMO broni się wypowiedziami naocznych świadków.

*****

Krzysztof M. Kaźmierczak mówi w filmie „Pod opieką operacyjną”:

„/…/ człowiek z parasolem jak najbardziej był idealną osobą, na którą można by było skierować wszystkie podejrzenia /…/ – tego człowieka właśnie/…/ traktowano w sposób zadziwiający. Jeśli się go nie przesłuchuje, jeśli się go wypuszcza, jeśli się oddaje mu parasol, a podejrzewano, że tym parasolem zadano ranę kłutą,  jeśli funkcjonariusze ZOMO spisali notatkę, z której wynikało, że on jest sprawcą, a później się z tego wycofują – to bez wątpienia wszystkie te okoliczności wskazywały na to, że ten człowiek był chroniony. Dlaczego wobec tego człowieka zastosowano taką taryfę ulgową? To było przedmiotem mojego zainteresowania również, ponieważ takie rzeczy nie dzieją się same z siebie, muszą mieć jakąś przyczynę. Dotarłem do informacji wskazujących na to, że mógł on być przydatny dla służby bezpieczeństwa, ponieważ wynajmował mieszkanie obcokrajowcowi, który był inwigilowany przez SB i jako właściciel mieszkania, w którym ten obcokrajowiec inwigilowany mieszkał, był on na pewno osobą dla SB pożądaną”.

AN