Solidarność Wielkopolska - Co dalej z misją?
Co dalej z misją?
Poniedziałek 28 maja 2012

Telewizja Polska i Polskie Radio są w katastrofalnej sytuacji finansowej, głównie z powodu załamania się ściągalności abonamentu RTV. Prezesi TVP i PR na łamach Wirtualnej Polski przyznali, że rozważają ograniczenie produkcji w ośrodkach regionalnych, a Polskie Radio przestanie nadawać na falach długich, co ma mu przynieść 6 mln zł oszczędności rocznie. Na początku roku pojawiły się koncepcje zakładające likwidację regionalnych rozgłośni na rzecz centralizacji. W ubiegłym miesiącu został zlikwidowany krakowski Chór Polskiego Radia, a z końcem maja zakończy się emisja programu radiowej Czwórki.

W ubiegłym roku środki z abonamentu (131,7 mln zł) stanowiły zaledwie 52,7 proc. przychodów radia. To o ponad 25 mln zł mniej niż w roku 2010 i o ponad 40 mln zł mniej niż w roku 2009. Według szacunków 2012 r. spółka zamknie stratą w wysokości ok. 25 mln zł, a przyszły - nawet 40 mln zł, co może skutkować utratą płynności finansowej.

Telewizja Polska ubiegły rok zamknęła stratą w wysokości 88 mln zł, a plan na ten rok przewiduje stratę 60 mln zł. Głównym powodem takiego stanu rzeczy są także spadające wpływy z tytułu abonamentu radiowo-telewizyjnego - w 2007 r. TVP otrzymała 515 mln zł, w roku ubiegłym - 205 mln zł (to tylko 13 proc. budżetu TVP). Jak twierdzi zarząd TVP, dalsze pogarszanie się sytuacji finansowej spółki może skutkować ograniczaniem produkcji i zatrudnienia, zwłaszcza w 16 ośrodkach regionalnych.

Zdaniem Jana Dworaka, przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, istotą problemów z poborem abonamentu są archaiczne zapisy ustawowe.

Podczas konferencji „Modele mediów publicznych w Polsce i Europie”, która odbyła się 1 marca w Warszawie, przedstawiciele KRRiT ujawnili pomysł ratowania finansów, którego  elementem jest plan centralizacji radia. Rozgłośnie regionalne miałyby zostać zastąpione jedną, ogólnopolską anteną z tzw. rozszczepialnym sygnałem.

Spośród 17 rozgłośni regionalnych tylko 4 nie są pod kreską. Wśród tych, które radzą sobie finansowo, jest także poznańskie Radio Merkury. Co więcej, prezes Merkurego Mariusz Szymyślik zapewnia, że ma plan, jak poradzić sobie, gdy wpływy z abonamentu będą jeszcze mniejsze.

Nie trudno ocenić, jak wielką stratą byłaby  dla regionu likwidacja Radia Merkury, które w tym roku obchodzi 85 rocznicę istnienia. Radio Merkury jest stacją, która jako jedyna wiele miejsca poświęca zagadnieniom dotyczącym problemów społeczności lokalnej. Merkury to jedyne medium, w którym ukazują się regularne recenzje z najważniejszych kulturalnych wydarzeń rozgrywających się na terenie Poznania i Wielkopolski. Większość z nich nigdy nie znalazła zainteresowania mediów ogólnopolskich ze względu na swój regionalny charakter.

Niezależnie od faktu, że w tragicznej sytuacji mediów publicznych Radio Merkury finansowo radzi sobie dobrze, może spotkać je ten sam los, co rozgłośnie tonące finansowo.

W marcu br. minister administracji i cyfryzacji Michał Boni zadeklarował, że do końca sierpnia powstanie projekt nowej ustawy medialnej, jednak już teraz konieczne jest podjęcie kroków ratujących media publiczne. Jakimś rozwiązaniem byłoby opłacanie przez budżet państwa abonamentu za osoby, które zostały z tego zwolnione w drodze ustaw. Dziś to 2 mln 674 tys. osób; wg wyliczeń KRRiT dałoby to ok. 650 mln zł. Ale czy to wystarczy, by uratować misję?


AD