Darmowy staż
Poniedziałek 24 września 2012

Wzrastające bezrobocie i brak perspektyw na rychłe odwrócenie tego trendu sprawiają, iż polscy pracodawcy pozwalają sobie na coraz śmielsze rozwiązania w sferze zatrudnienia bliskie wyzyskowi pracowników. Ostatnią nowością na rynku pracy jest darmowy staż.

Instytucja stażu sama w sobie nie jest nowa, funkcjonowała także w poprzednim ustroju społeczno-gospodarczym. Absolwenci szkół różnego szczebla rozpoczynający karierę zawodową zobowiązani byli do odbycia stażu pracy. Odbywało się to w ramach pierwszego zatrudnienia i było rejestrowane w aktach osobowych. Staż miał charakter płatny.

Dziś, po latach transformacji, staż objawił się w formie sprawdzania potencjalnego pracownika, a ów swoisty test odbywa się za darmo. Młodzi ludzie dostają szansę na zdobycie pracy po trzymiesięcznej weryfikacji poprzez pracę bez zapłaty. Zjawisko to staje się coraz powszechniejsze i z pewnością już niebawem będzie publicznie napiętnowane jako naganne.

Ludzie godzą się na nieodpłatne świadczenie pracy licząc, że jeżeli udowodnią swoją przydatność, to podpiszą z pracodawcą umowę o pracę. Zasiadają za biurkiem, dostają komputer, ale nie mają ani wizytówek, ani adresu mailowego. Nie działają w otoczeniu zewnętrznym firmy.

Często takie eksperymenty kończą się sukcesem i testowany pracownik przechodzi na etat, nieraz nawet szybciej niż oczekiwał. Z drugiej strony słyszy się o przypadkach na wskroś nieuczciwych pracodawców, którzy wykorzystując trudne czasy kryzysu uczynili sobie z młodych ludzi trwałe źródło darmowej siły roboczej.

Jak to możliwe? Otóż do pracy na bezpłatnym stażu zgłaszają nie tylko absolwenci szkół, które oprócz formalnego wykształcenia nie dają żadnego realnego przygotowania do pracy. Coraz częściej są to osoby, które oprócz posiadania świadectwa lub dyplomu uczelni legitymują się ukończeniem specjalistycznych kursów lub szkoleń dających konkretną wiedzę i umiejętności.

Tacy stażyści pracują na przykład przy projektach unijnych lub certyfikacjach. Ich działanie przekłada się na wymierne korzyści dla firm. Jeżeli podejmą w nich pracę na postawie umowy, to można uznać, że przyjęte założenia zostały spełnione. Gdy jednak do tego nie dojdzie, należy mówić co najmniej o oszustwie.

Ze społecznego punktu widzenia stało się coś złego. Stworzono precedensy wskazujące, że jeśli ktoś się uczy i nabywa doświadczenia, co zresztą można powiedzieć o każdym pracowniku na różnych etapach kariery zawodowej, to doświadcza swoistego dobrodziejstwa, które samo w sobie jest zapłatą. Idąc tym tropem można spodziewać się nawet, że w przyszłości pojawi się oczekiwanie na zapłatę przez pracownika za możliwość odbycia stażu.

Ludzie godzą się na niecywilizowane praktyki nie chcąc zasilać szeregów bezrobotnych. Trudno się im dziwić, tym bardziej że państwo nie daje wsparcia w znalezieniu zatrudnienia, w tym pierwszej pracy. W urzędach pracy często można zostać pouczonym, że należy się zarejestrować na specjalistycznych portalach internetowych lub dowiedzieć się, że pracę znajduje się po znajomości.

Mikołaj Kamieniecki