Solidarność Wielkopolska - Długi urlop dla niewielu
Długi urlop dla niewielu
Poniedziałek 25 lipca 2011

Czas letniego wypoczynku sprzyja dyskusji o urlopach. Statystyki wskazują, że ostatnio coraz więcej osób świadomie wybiera dłuższe wakacje uznając, że tylko takie pozwalają na rzeczywistą regenerację organizmu.

Nowym zjawiskiem, przynajmniej w Polsce, jest moda na urlopy wielotygodniowe. Trend to prawidłowy, tym bardziej że art. 162 Kodeksu pracy niezmienne stanowi, iż na wniosek pracownika urlop może być podzielony na części, ale takim przypadku co najmniej jedna część wypoczynku powinna trwać nie mniej niż 14 kolejnych dni kalendarzowych.

Czy jednak wszyscy mogą tej nowej modzie ulec? Raczej nie. Dla przeciętnego obywatela miesięczny wyjazd na Mazury lub na Nową Zelandię jest niemożliwy nie tylko z powodu bariery finansowej. Długim wakacjom Polaków nie sprzyja stale wzrastające tempo życia, w tym aktywności zawodowej, oraz wciąż funkcjonujący stereotyp dobrego pracownika jako człowieka oddanego robocie.

O ile wyjazd na miesiąc na drugi koniec świata można uzasadnić w przypadku zadaniowca - przedstawiciela wolnego zawodu, który ostatni rok spędził nad wdrożeniem projektu lub menedżera, który w podobnym czasie opracował nową strategię firmy, to trudniej o swoiste społeczne przyzwolenie w przypadku zawodów i stanowisk, gdzie praca wiąże się z codziennym rutynowym działaniem.

Zwyczajowo przyjmuje się, że jeżeli w przypadku nieobecności pracownika nie występują zakłócenia w funkcjonowaniu firmy, to znaczy, że jest on bardzo dobrze zorganizowany lub pracuje w sprawnie działającej organizacji. Na czas urlopu jego zadania zostają czasowo powierzone współpracownikom lub podwładnym.

Jest jednak inny punkt widzenia, wciąż nieobcy pracodawcom. Pracownik, którego absencja, przykładowo trzytygodniowa, nie jest przez firmę odczuwalna, jest po prostu zbędny. Można go zatrudniać, ale nie trzeba, szczególnie w dobie kryzysu gospodarczego. Dlatego wielu pracowników często dzieli urlop na krótsze, np. tygodniowe części, aby za bardzo nie oddalić się od firmy zarówno w sensie dosłownym, jak i w przenośni.

W świadomości wielu, nie tylko pracodawców, korzystanie z urlopu traktowane jest wyłącznie jako przywilej pracowniczy. Cześć pracowników traktuje go trochę jakby niezupełnie należny. Przykładowo, w toku rozmów rekrutacyjnych kandydaci zachwalają swoje oferty także w ten sposób, że nie nadużywają prawa do urlopu, korzystają z wolnego tylko wtedy, kiedy muszą, nie wykorzystują wymiaru rocznego itp.

Zmiany o charakterze mentalnym wymagają sporo czasu, stąd nieprędko długie urlopy w Polsce staną się powszechne, wybierane także dla dobra firm, do których powrócą pracownicy wypoczęci i pełni nowego zapału do pracy.

Paweł Selan