Do piekła i z powrotem…
Środa 16 sierpnia 2017

Pisanie o kimś, kto miał w swoim życiu tak różne epizody czy etapy, nie jest na pewno łatwe, natomiast jest frapujące, bo pozwala spojrzeć na życie człowieka z wielu, tak różnych perspektyw – pisze Waldemar Handke we wstępie do swojej kolejnej książki poświęconej historii leszczyńskiej „Solidarności”.

Tym razem autor kreśli sylwetkę działacza „Solidarności” Józefa Sobieraja.

Od samego początku pracy nad tą książką, znając biografię Józefa Sobieraja, miałem wymyślony tytuł opowieści „Do piekła i z powrotem”. Można powiedzieć, że tak jak czasem autor męczy się nad znalezieniem odpowiedniego tytułu do swej pracy, w tym przypadku wątpliwości nie było żadnych – rzec można tytuł wyprzedził samo opracowanie.

Są tacy ludzie, którzy odciskają swoje piętno na czasie, w którym przyszło im żyć, w którym przyszło im działać. Niewątpliwie takich postaci, również w naszym lokalnym wymiarze, znajdujemy sporo. Tak jest też z Józefem Sobierajem – gostyńskim działaczem Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” w Zakładzie  Produkcji Sprzętu i Urządzeń Drobiarskich. Wśród kolegów – nazywany czasem „Bosmanem” – to ze względu na jego epizod młodzieńczy w szkole rybołówstwa, a potem także służbę wojskową w Marynarce Wojennej na pokładzie Okrętu Rzeczypospolitej Polskiej noszącego imię legendarnego  polskiego okrętu Grom, tego który zatonął pod Narvikiem w 1940 roku.

Józef Sobieraj jeszcze jednym wyróżniał się spośród setek działaczy „Solidarności” w dawnym województwie leszczyńskim – miał w swoim życiu epizod, który musi wywoływać zdumienie… Bo mówimy o działaczu związku „Solidarność”, związku, który zaznaczył w swoim etosie, poza głębokim umocowaniem w  polskim katolicyzmie, znaczący rys antykomunistyczny. A tu pojawia nam się postać, która w swoim życiu ma epizod pracy jako funkcjonariusz służby bezpieczeństwa, ba, jako oficer służby bezpieczeństwa – i to gdzie? W strukturach Wydziału IV - wydziału antykościelnego. Miał tam na swoim „koncie” prowadzonych przez niego tajnych współpracowników, a także duchownych kandydatów do zwerbowania do współpracy z bezpieką, miał działania mające na celu dyskredytowanie kościoła katolickiego.

A potem mamy do czynienia z odejściem ze struktur komunistycznej policji politycznej, można powiedzieć – odszedł z hukiem – dosłownie….

Więcej o losach Józefa Sobieraja, który swoim zaangażowaniem w działalność społeczną i związkową zyskał uznanie i szacunek nie tylko w miejscu swojego zamieszkania ale w całym regionie, można przeczytać w książce „Do piekła i z powrotem… Józef Sobieraj 1939-2013”, o którą można pytać w oddziale leszczyńskim Regionu Wielkopolska NSZZ „Solidarność”, ul. Prochownia 25 a w Lesznie tel. 65 520 21 98.