Solidarność Wielkopolska - Głos prywatny w sprawach publicznych - Państwowa Komisja Wyborcza
Głos prywatny w sprawach publicznych - Państwowa Komisja Wyborcza
Poniedziałek 25 lipca 2011

1 sierpnia, po sześciomiesięcznym vacatio legis, wchodzi w życie Kodeks wyborczy. Wchodzi z pewnymi kłopotami, bo był on już po uchwaleniu sześciokrotnie nowelizowany, a ponadto stał się przedmiotem orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. Potem prezydent zapowiedział przed czasem termin wyborów, mimo iż przepisy precyzyjnie wskazują, kiedy powinien to uczynić. Czego nikt - i słusznie - nie kontestował.

Nie ulega wątpliwości, że po dwudziestu latach celowe było zebranie rozproszonych po wielu ustawach przepisów prawa wyborczego w jednym kodeksie, choć jego uważna lektura pokazuje, że zamiarem autorów nie było wyłącznie zebranie i ujednolicenie przepisów. Państwowa Komisja Wyborcza tak się w nowym Kodeksie wyemancypowała, że już 14 marca br. uchwaliła diety podróżne dla członków komisji wyborczych, w tym dla siebie samych, o 50% wyższe niż te, które przysługują innym zatrudnionym w sferze budżetowej. Ostatnio zaś wypowiedziała się na temat „przedwczesnej” agitacji i oświadczyła, że: „Podejmowanie przez podmioty, które zamierzają uczestniczyć w zbliżających się, lecz jeszcze nie zarządzonych wyborach, takich działań, które noszą cechy kampanii wyborczej, jest niezgodne z przepisami prawa wyborczego”. I niedwuznacznie zagroziła partiom politycznym dotkliwymi karami finansowymi.

Można by oczekiwać, że zajęte przez 9 sędziów (w tym 5 w stanie spoczynku) tak zdecydowane stanowisko powodujące  poważne skutki w polskim, niełatwym życiu politycznym  będzie poparte jakimś prawniczym uzasadnieniem oraz analizą skutków. Nic takiego! A np. chciałbym się dowiedzieć, od jakiego momentu nie wolno partiom podejmować działań „które noszą cechy kampanii wyborczej”? Miesiąc przed wyborami? Trzy miesiące? A może od momentu ogłoszenia wyników poprzednich wyborów? A może, działając w interesie wyborczego porządku prawnego, trzeba zakazać partiom politycznym jakiegokolwiek kontaktowania się z wyborcami? Tylko co wówczas z prawem wyborcy do rzetelnej i pełnej informacji o polskim życiu politycznym?

Zgodnie z Kodeksem, jeżeli nie ma wyborów, nie ma kampanii wyborczej i mówiąc krótko nie ma kompetencji Komisji do zakazywania czegokolwiek. Sędziowie najwyraźniej zapomnieli, że zasiadając w PKW nie są trzecią władzą, tylko organem administracji wyborczej, a administracja jest od tego, by służyć, a nie grozić palcem.

 

 

 

Maciej Musiał