Solidarność Wielkopolska - Nie tylko pełne półki
Nie tylko pełne półki
Poniedziałek 25 czerwca 2012
Fot. Małgorzata Jagielska Pragnienie pozostało...

Niedawno minęła kolejna, choć nie okrągła rocznica przełomowych wyborów do sejmu kontraktowego. Minął także kolejny rok członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Związana z poprzednim ustrojem gospodarka nakazowo-rozdzielcza, oderwana od mechanizmu rynkowego, odchodzi coraz bardziej w zapomnienie, a młodzieży nawet trudno wyobrazić sobie jej realia.

Okazja rocznicowa skłoniła „Gazetę Wyborczą” do porównania kosztów życia w Polsce w dwóch różnych epokach. Jak zaznaczono, zadanie to karkołomne – przede wszystkim ze względu na odmienne reguły gospodarcze i inny pieniądz. Tym niemniej zestawienie siły nabywczej aktualnej średniej pensji netto z zarobkami wypłacanymi w 1989 r. wypada interesująco i pobudza do szerszych przemyśleń.

Przede wszystkim łatwiej jest pozyskać żywność. W 2012 r. za średnie wynagrodzenie można kupić więcej chleba, mleka, jaj, cukru, ziemniaków oraz kurczaków. Wymarzony, także dziś, nowy samochód osobowy, oczywiście w wersji podstawowej, jest dostępny za 12 pensji. Niespełna ćwierć wieku temu na zakup niedostępnego w wolnej sprzedaży „malucha” trzeba było odłożyć 20 wypłat. Taniej można też nabyć telewizor, stanowiący obecnie standardowy element wyposażenia mieszkania, ongiś jeden z symbolów luksusu.

Na przeciwnym krańcu znalazły się nośniki energii. Prąd i gaz podrożały niebotycznie, za statystyczną pensję można dziś nabyć wielokrotnie mniej kilowatogodzin i metrów sześciennych. To zjawisko typowe dla krajów dawnej RWPG, w Polsce dodatkowo wysoka cena gazu wciąż wynika z uzależnienia kraju od dostaw z Rosji. W tym kontekście może cieszyć fakt, że pomimo stałego wzrostu cen tankowanie benzyny wypada prawie identycznie. Podrożało za to podróżowanie koleją.

Pewnych towarów nie porównano. To nie zarzut, po prostu w pewnych kategoriach brakuje punktu odniesienia. Choćby mieszkania, których rynek pojawił się de facto wraz z nowym ustrojem. Zupełnie odmiennie wygląda przykładowo turystyka zagraniczna, dawniej na wczasy udawano się nie do Egiptu, Turcji i Hiszpanii, lecz do tzw. krajów demokracji ludowej.

Do jakich można dojść konkluzji? Zmiany jakościowe życia codziennego postrzeganego przez pryzmat szeroko pojętej półki sklepowej są bezspornie pozytywne, dlatego naukowcy zaczynają utożsamiać sentyment za PRL-em z tęsknotą za bezpowrotnie przemijającą młodością. Wydaje się, że nie jest to takie jednoznaczne. Dojrzali obywatele porwani przez wir niechcianej kariery, który obecnie potrafi zabrać chwile przeznaczone na odpoczynek i refleksje, pamiętają, że żyło się siermiężnie, pieniądz był pusty, ale z drugiej strony istniało poczucie bezpieczeństwa socjalnego związanego z posiadaniem zatrudnienia.

Obecnie brak pracy staje się coraz bardziej odczuwalny. Często trzeba zdobywać ją po znajomości. Problemy ma nie tylko młodzież z tzw. pokolenia tysiąca złotych, ale właśnie dorośli, z definicji mniej elastyczni w stosunku do wyzwań rynku pracy. Powyżej pewnego wieku pracownik, który traci posadę ,nie może liczyć na znalezienie nowej. Z drugiej strony oczekuje się od niego aktywności, gdyż okres życia będzie się wydłużał, a osiągnięcie wieku emerytalnego oddalać. Poza tym, żeby emerytura była godziwa, to trzeba pracować. To truizm, ale dla wielu presja z nim związana staje się coraz trudniejsza do opanowania.

Powracając do porównań, nie sposób zastanowić się nad ich sensem w kontekście zmian ogólnych. Nie doszło w Polsce do prostej zamiany jednego ustroju społeczno-gospodarczego na drugi. Równocześnie z budową struktur demokratycznych i przywracaniem rynku nastąpiło przyspieszenie w sferze globalizacji. Na świecie dokonał się niebywały postęp techniczny, a w życie zwykłego człowieka wkroczyła elektronika i cyfryzacja. Pojawił się internet, który, co nie może dziwić, stał się nieodłącznym elementem życia. Przepływ kapitału i towarów osiągnął nienotowany wcześniej poziom. Dodatkowo pojawił się ogólny kryzys ekonomiczny. Dotknął nie tylko gospodarki słabe, ale przede wszystkim uderzył w kraje rozwinięte. Przyjął niespotykane rozmiary, a jego końca nie widać. Szacuje się, że tylko 20% pieniądza pozostającego w światowym obiegu ma pokrycie w sferze realnej, reszta jest sztucznie wykreowana.

Wobec braku optymistycznych prognoz ludzie mogą czuć się zagubieni. Tym bardziej, gdy obserwują słabe państwo i bezradnych rządzących, którzy nie potrafią stworzyć nawet dobrej atmosfery dla codziennej egzystencji. Dawniej można było uciec, wyjechać do lepszego świata. Dziś nie wiadomo, gdzie go szukać. Być może dlatego niektórzy z tych co pamiętają tamte czasy niekiedy tęsknią za nimi.

Paweł Selan