Obcokrajowcy lekarstwem na brak rąk do pracy
Poniedziałek 9 lipca 2018

Według portalu money.pl, w tym roku liczba Ukraińców pracujących w Polsce wzrośnie do 3 milionów. Przy najniższej od lat stopie bezrobocia i braku rąk do pracy, pracownicy zza wschodniej granicy jawią się jako ratunek na ogromną liczbę wakatów. Głównym sektorem zatrudniania Ukraińców w Polsce jest sektor produkcyjny. Rosnące jest także zatrudnienie w sektorze usług - branże budowlana i rolnicza zatrudniają około 30 proc. wszystkich imigrantów zarobkowych ze Wschodu. Coraz większa liczba obcokrajowców pracuje także w handlu i gastronomii.

Według raportu przygotowanego przez firmę Inglot, w Polsce wciąż jest ponad 150 tys. wolnych miejsc pracy.

Choć nadal w wielu przypadkach problemem jest legalność i ograniczenia okresu zatrudnienia (6 miesięcy), to mitem staje się pogląd, że Ukraińcy zarabiają mniej niż Polacy. Sytuacja panująca na rynku pracy, wymusiła na pracodawcach traktowanie zagranicznych pracowników na równi z rodzimymi. Bardzo pomogło w tym wprowadzenie stawki minimalnej.

42 proc. Polaków uważa, że wzrost pensji imigrantów może osłabić lub zahamować wzrost pensji w Polsce. Równocześnie jednak niemal 90 proc. pracowników nie boi się o to, że pracownicy zza wschodniej granicy odbiorą im miejsce pracy.

Warto bowiem zaznaczyć, że imigracja z Ukrainy ma charakter komplementarny, co oznacza, że napływający pracownicy zajmują miejsca w branżach, gdzie brakuje rąk do pracy.

Za sprawą przypływu pracowników zza wschodniej granicy, Polska z punktu widzenia transferów finansowych, tj. wysyłanych przez obywateli pieniędzy, stała się z krajem imigracyjnym. Przez lata byliśmy państwem emigracyjnym. Najprościej rzecz ujmując, więcej środków jest obecnie z Polski wysyłanych za granicę, niż trafia do nas z innych państw.

Jak pracodawcy oceniają ukraińskich pracowników? Podobnie jak brytyjscy Polaków. Ich zaangażowanie w pracę, według przedsiębiorców, często przewyższa zaangażowanie pracowników z Polski. Pracodawcy za największa przeszkodę uznają przepisy. Eksperci przekonują, że zmiany prawa powinny zmierzać przede wszystkim w stronę zatrzymywania napływowych pracowników w Polsce na stałe. Najlepiej, by były to rodziny z dziećmi. Po osiedleniu w naszym kraju zazwyczaj porzucają bowiem pomysł na powrót do ojczyzny, dzięki czemu zmniejsza się transfer gotówki za granicę i rośnie konsumpcja.
Rosnąca liczba osiedlających się na stałe w Polsce Ukraińców może także wspomóc system ubezpieczeń społecznych. Aktualnie jedynie 270 tys. naszych wschodnich sąsiadów płaci w Polsce składki emerytalne i zdrowotne.

Przypadki negatywnego stosunku do Ukraińców wśród polskich pracowników niemal nie występują. Tylko 7 proc. przyznało, iż ma do nich negatywny stosunek. Co ciekawe, największy był on wśród osób najmłodszych - od 18. do 34. roku życia, a wśród najstarszych aktywnych zawodowo nikt nie wskazał takiej odpowiedzi.

Jaki stosunek do coraz większej liczby obcokrajowców na polskim rynku pracy ma ,,Solidarność”?

- Kwestia zwiększającej się liczby cudzoziemców, szczególnie pochodzących z Ukrainy, jest jednym z ważniejszych wyzwań dla Związku dotyczących rynku pracy  – mówi Jarosław Lange, przewodniczący wielkopolskiej ,,Solidarności”. - Mamy w tym zakresie sporo do zrobienia. Cieszymy się z bytności tych pracowników na rynku pracy i nie ma wątpliwości, że ,,Solidarność” nie będzie nigdy blokowała możliwości podjęcia pracy zarobkowej przez obcokrajowców. Pamiętajmy, że ponad 2 miliony Polaków też pracuje w innych krajach. Przy zatrudnianiu obcokrajowców trzeba wziąć pod uwagę trzy kwestie: strukturę wynagrodzeń, legalność zatrudnienia i specyficzny klimat w zakładzie pracy, w sytuacji, kiedy pojawiają się cudzoziemcy, którzy nie zawsze władają językiem polskim. Wszystko to trzeba ze sobą połączyć. Potrzeba tu mądrości pracodawców i organizacji zakładowych. Co ważne, pracujący u nas obcokrajowcy mają takie samo prawo do związkowej reprezentacji i ochrony jak polscy pracownicy. Na poziomie zakładu pracy, każdy zatrudniony cudzoziemiec może być członkiem ,,Solidarności’. Musi tylko wypisać deklarację i poczekać aż organizacja zakładowa przyjmie go w szeregi związku. 

AD