Odszedł Ojciec Tomasz
Poniedziałek 9 stycznia 2017

Po długiej chorobie w nocy 17 grudnia zmarł w poznańskim szpitalu Przemienienia Pańskiego znany duszpasterz, o. Tomasz Alexiewicz OP. Żył 68 lat – w tym 42 lata w Zakonie Dominikanów i 37 w kapłaństwie.

Ostatnio pracował i mieszkał w rodzinnym Poznaniu. Pod koniec października trafił do szpitala z powodu problemów kardiologicznych. „Był człowiekiem głębokiej modlitwy i charyzmatycznym kapłanem” – napisali Jego współbracia.

Po psychologii do zakonu

Tomasz Alexiewicz urodził się 30 października 1948 r. w Poznaniu. Ukończył psychologię na Uniwersytecie Adama Mickiewicza. W 1973 r. wstąpił do Zakonu Kaznodziejskiego, pięć lat później złożył śluby wieczyste, a w 1979 roku przyjął święcenia kapłańskie.

Był duszpasterzem akademickim w poznańskim klasztorze wraz z ojcem Tomaszem Pawłowskim. W 1980 r. założył wspólnotę Odnowy w Duchu Świętym „Jerozolima”, która istnieje do dziś przy poznańskim klasztorze. Z czasem wspólnota zainicjowała kilkugodzinne czuwania modlitewne w wigilię Niedzieli Miłosierdzia.

Ojciec Alexiewicz pracował też w klasztorach na warszawskim Służewie i w Łodzi. Ostatnie lata spędził w Szczecinie, gdzie prowadził wspólnotę „Przymierze Miłosierdzia”. W lipcu tego roku powrócił do Poznania – był duszpasterzem założonej przez siebie „Jerozolimy”.

Pomagał uzależnionym

Od początku posługi kapłańskiej zajmował się pomocą osobom uzależnionym. W 1998 r. na prośbę prymasa Józefa Glempa przy klasztorze na Służewie utworzono ośrodek informacji o sektach. Jego pierwszym duszpasterzem został właśnie ojciec Tomasz.

Jak podkreślał w jednym z wywiadów, w ośrodku „pomagano ludziom uwikłanym w sekty i alkohol. Zbieżność tych dwu spraw nie jest zupełnie przypadkowa. Na sektę patrzymy także jak na uzależnienie”.

W roku 2001 ojciec Alexiewicz został współtwórcą Fundacji Przeciwdziałania Uzależnieniom „Dominik” przy klasztorze na Służewie. Z czasem Fundacja została przeniesiona do klasztoru w Łodzi, gdzie działa do dzisiaj.

Był internowany, grożono mu

Na początku stanu wojennego był internowany – zwolniono go po tygodniu, po interwencji Episkopatu Polski. Zaangażował się wtedy wraz z o. Honoriuszem Kowalczykiem w pomoc uwięzionym działaczom „Solidarności” i ich rodzinom, odprawiał msze święte w intencji Ojczyzny – co było solą w oku komunistycznych władz.

Po śmierci o. Kowalczyka w 1983 r. w niewyjaśnionych okolicznościach, dostawał anonimowe telefony z pogróżkami. Jeden z nich odebrał ojciec zakonnika. Usłyszał: „Jeśli twój syn się nie uspokoi, będzie następny”.

dominikanie.pl