Polacy strajkują coraz mniej
Poniedziałek 11 lutego 2013

Im większy kryzys, tym rzadziej Polacy strajkują  – informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, powołując się na dane GUS. W Polsce w 2012 r. zarejestrowano jedynie 17 strajków, to o 36 mniej niż rok temu.

Sytuacja w Polsce różni się od tej w krajach Europy Zachodniej, gdzie - wraz z pogorszeniem się warunków pracy – liczba strajków wzrosła. Jak podaje „DGP”, w Hiszpanii od 2008 r. dochodziło rocznie do ponad 700 strajków, w Wielkiej Brytanii w latach 2008–2011 strajkowano średnio 130 razy rocznie. Polską zachowawczość potwierdzają wyliczenia magazynu „The Economist” oparte na danych Światowej Organizacji Pracy. Wynika z nich, że Polacy pod względem dni przeznaczonych na strajki są w lidze państw skandynawskich. Przerywamy pracę nieco częściej niż Szwedzi i Holendrzy, ale rzadziej niż Duńczycy, Finowie czy Niemcy.

Polacy, po rekordowym roku 2008, kiedy zarejestrowano 12 765 strajków, wyraźnie się uspokoili. W 2009 r. strajków było 49, w 2010 – 79, 2011 – 53 i wreszcie w 2012 – jedynie 17 (mimo kontrowersyjnego podniesienia wieku emerytalnego).

Nie strajkuję, bo boję się o etat

Co wpływa na takie statystyki? Przede wszystkim forma zatrudnienia.

- Obecnie obok pracowników zatrudnionych na pełen etat występują pracownicy z umowami na czas określony lub zaangażowani w firmie przez agencje pracy tymczasowej – tłumaczy w rozmowie z „DGP” prof. Juliusz Gardawski, socjolog z SGH. Jego zdaniem, w sytuacji gdy bezrobocie rośnie, pracownicy na pełnych etatach niechętnie godzą się na strajk, bo mogliby stracić cenną formę zatrudnienia. – A ci zatrudnieni w nietypowych formach (np. na umowy cywilne) nie są zainteresowani strajkiem, bo nic im on nie daje – dodaje.

Poza tym, wraz ze zmianą sposobu zatrudnienia, spadło zaangażowanie pracowników w związki zawodowe. Cytowany przez gazetę prof. Henryk Domański, socjolog z PAN, wskazuje, że do związków zawodowych należy 6 proc. pracowników. Na początku lat 90. – 25 proc.

Z kolei prof. Mieczysław Kabaj z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych uważa, że związki organizują mało strajków, bo na ogół biorą pod uwagę sytuację ekonomiczną firm – nie chcą powodować ich bankructw. – Najbardziej na liczbę strajków wpływa sytuacja na rynku pracy – podkreśla prof. Kabaj. Jeśli jest dobra, protestów jest więcej. 

Są też inne koncepcje. Prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny, przywoływany przez „DGP” twierdzi, że protestów pracowniczych jest mało, ponieważ pierwsze symptomy spowolnienia gospodarczego uderzyły w Polaków w sposób bardzo rozproszony. Nie były wycelowane w jedną, zorganizowaną grupę zawodową czy społeczną. – Protesty pojawiają się wówczas, gdy negatywne skutki zmian odczuwa właśnie taka grupa – podsumowuje prof. Czapiński.

Złagodzić konflikt

Zmiany zachodzą też w samych związkach. NSZZ „Solidarność” w ramach specjalnych projektów przeprowadza szkolenia, podczas których związkowcy uczą się, jak rozmawiać i łagodzić konflikty.

- W ramach projektu Konstruktywny dialog - program rozwoju kompetencji liderów NSZZ „Solidarność”  przeszkoliliśmy 1560 przedstawicieli komisji zakładowych – mówi Elżbieta Wielg, kierownik Działu Programów Europejskich KK. – Takie osoby już inaczej prowadzą dialog z pracodawcą.

Jak podkreśla Wielg, wiele konfliktów można załagodzić jeszcze przed zastosowaniem przepisów ustawy o sporach zbiorowych. – Teraz jesteśmy w trakcie szkoleń negocjacyjnych oraz szkoleń dla mediatorów. To może spowodować, że ostrych konfliktów i strajków będzie jeszcze mniej - dodaje.

kk