Solidarność Wielkopolska - Praca związkowa w pandemicznym roku
Praca związkowa w pandemicznym roku
Poniedziałek 25 stycznia 2021

Z Patrykiem Trząsalskim, Zastępcą Przewodniczącego Zarządu Regionu Wielkopolska NSZZ ,,Solidarność” rozmawia Anna Dolska

Kryzys związany z pandemią koronawirusa mocno odbił się na kondycji wielu przedsiębiorstw, doprowadzając do zwolnień i upadłości. W jakim stopniu Związek odczuł skutki tej sytuacji?

- 2020 był trudnym rokiem dla każdej organizacji. Tym bardziej cieszy nas fakt, że Covid-19 w znikomym stopniu wpłynął na uzwiązkowienie w Wielkopolsce. Liczebność członków ,,Solidarności” w naszym regionie na koniec ubiegłego roku pozostała na poziomie z 2019 i wynosi ponad 32 tys. Trzeba podkreślić, że poziom ten udało się utrzymać dzięki zaangażowaniu komisji zakładowych działających w przedsiębiorstwach na naszym obszarze działania oraz wsparciu całego zespołu Zarządu Regionu Wielkopolska. Nowe organizacje zakładowe powstały w Zakładzie Przemysłu Ziemniaczanego oraz Akademii Muzycznej im. Ignacego Jana Paderewskiego w Poznaniu.

Czy w 2020 r. Związkowcom przyszło się mierzyć z nowymi wyzwaniami w zakładach pracy związanymi z ograniczeniami pandemicznymi?

- Najczęstsze problemy, z którymi przyszło się zmierzyć działaczom w czasie pandemii to negocjowanie porozumień z pracodawcą w sprawie obniżania czasu pracy, wynagrodzeń czy pracy zdalnej. Covid-19 wstrząsnął całą gospodarką. W znaczny sposób zagroził również stabilności zatrudnienia i rynkowi pracy w Wielkopolsce. Jeszcze w czerwcu 2019 r. na spotkaniach dotyczących wielkopolskiego rynku pracy rozmawialiśmy o dobrej koniunkturze, zapotrzebowaniu na pracowników, nazywając to rynkiem pracownika. Pandemia koronowirusa oraz związane z nią kwarantanna i izolacja w znaczącym stopniu wpłynęły jednak na ten obraz. Codziennie dochodziły do nas informacje o pogarszającej się sytuacji przedsiębiorstw, ich problemach finansowych, przygotowywaniem się do zwolnień, ograniczaniem produkcji. W takiej rzeczywistości realne stały się trudne scenariusze, zakładające m.in. fale zwolnień grupowych czy indywidualnych lub wprowadzenie przestoju ekonomicznego. Organizacje zakładowe stanęły nie tylko przed wyzwaniami organizacyjnymi i finansowymi, ale również prawnymi.

Wiele organizacji zgłaszało problemy z odpowiednim zabezpieczeniem w środki ochrony, płynów do odkażania oraz zapleczem sanitarnym. Szczególnie w sieciach handlowych, które w obliczu ogólnonarodowej „kwarantanny” przeżywają prawdziwe oblężenie klientów, robiących zapasy na czas przebywania w domu.

Czy konieczność działania zdalnego mocno utrudniła pracę związkową?

- Covid-19 sprawił, że kontakt z członkami i całymi organizacjami przeniósł się do Internetu. Musieliśmy się przystosować do panujących obostrzeń i rzeczywistości jak wszyscy inni. Nasze organizacja mogły liczyć na pomoc w przypadku podejmowania decyzji na odległość, korzystania z programów, czy wideokonferencji. Dla większości organizacji była to nowość, ale z informacji jakie posiadamy wynika, że świetnie sobie poradziły. Komisje, które nie były wyposażane w narzędzia do zdalnej komunikacji, spotykały się zachowaniem reżimu sanitarnego.

Myślę, że każdy z nas mierzy się do dziś z nowymi wyzwaniami. Brak spotkań, ograniczenie liczby osób w szatni, na przerwie śniadaniowej, palarni. Ograniczony kontakt oraz liczebność załogi, zespołu czy grupy. Maseczki, odległość, brak kontaktu przy przywitaniu, czy brak możliwości spotkania po pracy dają wrażenie, że się od siebie oddalamy. Brakuje nam bliskości. Zamiast w 100 proc. skupiać się na pracy, myślimy o przepisach i zwiększającej się ilości zakażonych.

Wiele osób twierdzi, że nie ma już powrotu do czasu sprzed pandemii, a część zmian, które wprowadzono, zostanie już na trwałe. Czy pandemia zmieniła na trwałe jakieś aspekty pracy związkowej?

- Zmienił się styl pracy i podejście do czasu pracy. Musieliśmy się nauczyć pracować i skutecznie działać bez bezpośredniego kontaktu. To była dla wszystkich nowa sytuacja. Nauczyliśmy się w niej funkcjonować i teraz w obliczu możliwego kryzysu – oby się nie wydarzył – będziemy potrafili się szybciej dostosować do nowych warunków. Jesteśmy bogatsi o te doświadczenia. Otrzymaliśmy też narzędzia techniczne do funkcjonowania w odmiennej rzeczywistości. One też z pewnością z nami zostaną i będziemy z nich częściej korzystać niż przed pandemią.