Prąd będzie droższy
Poniedziałek 25 marca 2013

Jeszcze pięć lat temu eksperci zajmujący się branżą energetyczną alarmowali, że możliwości polskich elektrowni są na wyczerpaniu. Nieszczęściu braku mocy zapobiegł ogólnoświatowy kryzys ekonomiczny, którego skutkiem stał się znaczący spadek popytu na prąd, przede wszystkim ze strony odbiorców biznesowych. Problem braku inwestycji w nowe sieci i bloki stał się jednak nieaktualny tylko chwilowo i w perspektywie kolejnych pięciu lat należy liczyć się z jego powrotem. Powinni pamiętać o tym rządzący, w tym sam premier, który wielokrotnie dawał do zrozumienia, że Polsce potrzebny jest sukces w energetyce. Warto mieć świadomość, że jego ceną będą wyższe opłaty za prąd.

Wyhamowanie gospodarcze powstrzymało inwestycje, gdyż podstawowa zmiana jaka nastąpiła w otoczeniu biznesowym wytwórców prądu, to w istocie ograniczenie zużycia prądu. Efektem tego jest rzeczywiste ograniczenie emisji dwutlenku węgla. W związku z tym ceny praw do emisji tego gazu spadły wydatnie. Przykładowo na początku 2011 roku było to 14 EUR za tonę, a w 2012 roku tylko 7 EUR. Takiego scenariusza nie przewidywano. Przy tak niskiej cenie bardziej opłacalne stało się nabywanie praw do emisji, niż inwestowanie w technologie ograniczające tę emisję.

Także w związku z ogólną sytuacją ekonomiczną nie rozpoczęto wielu inwestycji w tzw. energię odnawialną. Przy okazji warto podkreślić, że jest to nazwa błędna. Energia się nie odnawia. Istnieje stale, a jedynie zmienia formy i miejsce występowania. Znacznie lepsze są terminy: energia ze źródeł odnawialnych lub z surowców powracających. W Polsce temat stał się modny zarówno ze względu na aspekt środowiskowy, jak i w związku z koniecznością częściowego zastąpienia przestarzałych elektrowni nowoczesnymi technologiami. Kryzys globalny postawił jednak pod znakiem zapytania spełnienie tzw. unijnego celu w postaci produkcji z użyciem źródeł odnawialnych minimum 20% energii elektrycznej. Dotyczy to wszystkich krajów Unii Europejskiej. Obecnie ograniczane są dotacje oraz ulgi podatkowe i taryfy gwarantowane. Z drugiej strony niezmienione pozostaje widmo kar dla krajów, a w konsekwencji dla producentów energii.

W momencie gdy Europa zacznie wychodzić z kryzysu, zapotrzebowanie na energię gwałtownie wzrośnie. Inwestycje staną się natychmiast niezbędne, dlatego byłoby dobrze, aby przygotowywano lub rozpoczynano je już dziś. Chodzi o gruntowną modernizację w polskich elektrowniach bloków węglowych na nieemitujące dwutlenku węgla oraz o budowę nowych.

W tym kontekście należy pozytywnie postrzegać pojawienie się w Polsce licznych projektów gazowych. W tej chwili gaz ziemny wykorzystywany jest jako surowiec do produkcji zaledwie 3% energii elektrycznej wytwarzanej w kraju. Ma to miejsce w elektrociepłowniach gazowych. Wyzwaniem pozostają elektrownie gazowe. Należy jednak wspomnieć, że gazowe bloki energetyczne są ekologiczne i dosłownie czyste w obsłudze, ale bardzo drogie.

Polska nie dorobiła się na szczęście własnej elektrowni atomowej, dlatego bezpośrednio nie dotyczy jej problem rozwiniętych krajów europejskich ograniczających eksploatację siłowni jądrowych po katastrofie w japońskiej Fukushimie. Takie programy wymagają uruchomienia w relatywnie krótkim okresie znacznych środków finansowych.

Spodziewana pokryzysowa presja na wytwarzanie coraz większej ilości energii elektrycznej, w tym ze źródeł odnawialnych, to wyzwanie dla producentów i dostawców. Należy oczekiwać, że zmienią się ceny zarówno na rynku hurtowym jak i dla odbiorców finalnych - przedsiębiorstw i gospodarstw domowych.

Do tego dochodzi jeszcze jeden element. Zmieniona niedawno dyrektywa unijna nakłada na dostawców energii elektrycznej obowiązek monitoringu klientów w zakresie poboru prądu. Mówiąc prościej należy pilnować klientów, aby oszczędzali zużycie. Począwszy od 2014 roku oszczędność ta ma wynosić 1,5% rocznej sprzedaży w skali sektora. Za niewypełnienie oczekiwań europejskiego regulatora grozi kara nakładana bezpośrednio na dostawcę. Ten będzie musiał przeprowadzić kampanię informacyjną, ewentualnie sfinansować narzędzia pozwalające oszczędzać, nie mając przy tym żadnych gwarancji, że efekty będą natychmiastowe.   

Paweł Selan