Rynek pracy 2017. Zdobądź, zapłać, zatrzymaj
Poniedziałek 9 stycznia 2017

Ubiegły rok, ze stopą bezrobocia sięgającą na koniec listopada 8,2 proc., można nazwać rekordowym i to od 26 lat. Ostatnio tak dobrą dla pracowników sytuację na rynku pracy odnotowano w 1990 r. Do miast o najniższym bezrobociu – według danych GUS na koniec listopada 2016 r. - należał Poznań (2 proc.) oraz Wrocław (2,8 porc.) i Warszawa (2,8 proc.).Czy 2017 r. również będzie rynkiem pracownika?

Niezwykle niski poziom bezrobocia to mało komfortowa sytuacja dla pracodawców, którzy narzekają na brak specjalistów i pracowników do niskopłatnych prac fizycznych, których coraz częściej zastępują imigranci zza wschodniej granicy, głównie z Ukrainy. Sytuacja Ukraińców na polskim rynku pracy zdaje się analogiczna do roli Polaków na rynku pracy w Wielkiej Brytanii i Irlandii, gdzie nasi rodacy byli i są zatrudniani do prac, których nie chcą wykonywać mieszkańcy Wysp.

Braki kadrowe i podwyżki

Brak specjalistów to bardzo poważne wyzwanie dla pracodawców, które zmusza ich do stosowania reguły 3 razy ,,z” - zdobądź, zapłać, zatrzymaj”, co w praktyce oznacza nie tylko podkupienie fachowca konkurencji, ale też zaproponowanie mu wyższego wynagrodzenia i dodatkowych bonusów żeby go zatrzymać.

Firma rekrutacyjna Work Service prognozuje, że stopa bezrobocia rejestrowanego w przyszłym roku nie powinna przekroczyć 8 proc. Do tego spodziewany jest wzrost wynagrodzeń. Dodatkowo płaca minimalna z początkiem roku wzrosła do 2 tys. zł brutto. Za braki kadrowe odpowiedzialny będzie w dużej mierze czynnik demograficzny. Prognozy wskazują, że w niektórych regionach Polski liczba ludności może się zmniejszyć nawet o 30 proc. Z szacunków ZUS wynika, że w 2017 r. z rynku pracy odpłynie 500 tys. pracowników.

Proces ten został też dwukrotnie przyspieszony przez powrót do niższego wieku emerytalnego.

Optymistyczne prognozy

Jak wynika z globalnego raportu firmy doradztwa personalnego ManpowerGroup, pracodawcy w Polsce są umiarkowanie optymistyczni co do planów rekrutacyjnych w I kwartale 2017 r. Wśród branż, w których należy spodziewać się najkorzystniejszej sytuacji znalazły się budownictwo (+24 proc.) oraz przemysł (+20 proc.).  Mimo zachowania dobrych prognoz, wzrósł odsetek przedsiębiorców niepewnych tego co przyniesie przyszłość. Nie jest to jednak znaczący procent. Spośród firm przebadanych w Polsce, 85 proc. przewiduje zwiększenie całkowitego zatrudnienia lub też utrzymanie dotychczasowej liczny etatów w nadchodzącym kwartale (12 proc. wzrost, a 73 proc. brak zmian). Redukcję zamierza przeprowadzić 8 proc., a 7 proc. nie podjęła jeszcze decyzji  w kwestii najbliższych planów personalnych. Prognoza netto zatrudnienia po korekcie sezonowej pozostaje jednak stabilna i plasuje się na poziomie 9 proc.

Co prawda na początku nowego roku można spodziewać się pewnego spadku liczby dostępnych ofert w niektórych obszarach,  będzie to jednak spowodowane naturalną sezonowością rynku pracy oraz zakończeniem okresu okołoświątecznego. W nowym roku możemy spodziewać się ugruntowania dotychczasowej sytuacji rynku pracownika, który skłania przedsiębiorców do poszukiwania nowych źródeł talentów oraz sięgania po niewykorzystane metody zatrzymywania pracowników w firmach. Dla pracownika w Polsce nadal najczęstszym i najprostszym sposobem zwiększenia otrzymywanego wynagrodzenia jest zmiana dotychczasowego miejsca pracy.

AD