Rząd chce wydłużyć okres rozliczeniowy
Poniedziałek 11 lutego 2013

Rząd przyjął (5 lutego br.) projekt noweli Kodeksu pracy, wprowadzający ruchomy czas pracy i wydłużający okres rozliczeniowy do maksymalnie 12 miesięcy. Eksperci NSZZ „Solidarność” krytykują projekt, a minister Kosiniak-Kamysz twierdzi, że to dobre rozwiązania i żałuje, że nie otrzymał poparcia związkowców.

Zgodnie z projektem, okres rozliczeniowy ma zostać wydłużony z obecnych maksymalnie 4 miesięcy do najwyżej 12 miesięcy. - Dzięki temu pracodawca, mając mniej zleceń ograniczy czas pracy pracowników np. do 7 godzin dziennie i wcześniej puści ich do domu - tłumaczy minister pracy na blogu rządowym. - Kiedy pojawi się więcej zamówień załoga zostanie w pracy odpowiednio dłużej. Ważne, żeby wszystko sumowało się w 12-miesięcznym okresie rozliczeniowym.

Ruchomy czas pracy

To nie koniec nowości. Ministrowie opowiedzieli się też za ruchomym czasem pracy. - Pracownicy będą mogli zaczynać robotę np. w poniedziałek o godzinie 8 rano, we wtorek i w środę o 11, a w czwartek i piątek znów o 8. Dajemy też możliwość rozpoczynania pracy np. między godziną 8 a 11. To szczególnie ważne we wszystkich publicznych instytucjach, ale i w całym sektorze usługowym - uzasadnia minister.

Jak twierdzi, to sprawdzone rozwiązania zaczerpnięte z ustawy antykryzysowej, przyjętej w porozumieniu ze związkami zawodowymi i organizacjami pracodawców. - Ustawa antykryzysowa obowiązywała do końca 2011 r. – przypomina minister. - Zamiast przedłużać jej działanie, zdecydowaliśmy wtedy wspólnie z partnerami społecznymi, że najlepsze rozwiązania chcemy na stałe wprowadzić do Kodeksu pracy. Tak właśnie się dzieje – dodaje.

Minister wyjaśnia, że rząd nie mógł już dłużej czekać, bo rozwiązań potrzebują pracodawcy i pracownicy. - Dlatego zdecydowaliśmy się iść z projektem do Sejmu mimo braku pełnego poparcia ze strony związkowców – tłumaczy. 

Dodaje też, że żałuje, iż projekt nie uzyskał wsparcia „S”.  - Zwłaszcza, że w projekcie ustawy jasno zapisaliśmy, że pracodawca będzie mógł wprowadzić jakiekolwiek zmiany dotyczące czasu pracy jedynie w porozumieniu z przedstawicielami załogi – uważa minister.

Parlament Europejski patrzy inaczej

Tymczasem NSZZ „Solidarność” nie zgodził się na zaproponowane rozwiązania, bo projekt budzi poważne wątpliwości prawne. Opinię na ten temat przygotował dr hab. Marcin Zieleniecki, który komentuje przyjęty we wtorek projekt w następujący sposób:

- „Mam wątpliwości, czy projekt ustawy nowelizacyjnej w kształcie przedstawionym do zaopiniowania partnerom społecznym jest zgodny z dyrektywą Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 4 listopada 2003 r. dotyczącą niektórych aspektów organizacji czasu pracy. Dyrektywa jako zasadę przyjmuje, że okres rozliczeniowy czasu pracy nie może przekraczać 4 miesięcy, dopuszczając wyjątki od tej zasady. Są one możliwe jedynie w przypadkach wyraźnie wskazanych w dyrektywie. Tymczasem w projekcie proponuje się, aby 12-miesięczny okres rozliczeniowy czasu pracy mógł być wprowadzony, jeżeli jest to uzasadnione przyczynami obiektywnymi, technicznymi lub dotyczącymi organizacji pracy. Przesłanka przyczyn obiektywnych nie pełni w tym przypadku w żadnym stopniu funkcji eliminacyjnej. 

Problem dla pracowników z dziećmi

W projekcie nie uwzględnia się potrzeby ochrony przed pracą w warunkach uciążliwego dla pracowników 12-miesięcznego okresu rozliczeniowego czasu pracy niektórych kategorii pracowników, takich jak pracownicy zatrudnieni w szkodliwych dla zdrowia i uciążliwych warunkach, kobiety w ciąży czy pracownicy opiekujący się małymi dziećmi. Zastosowanie 12-miesięcznego okresu rozliczeniowego czasu pracy oznacza tymczasem możliwość intensyfikacji pracy przez większość roku kalendarzowego kosztem skrócenia wymiaru czasu pracy w pozostałej części roku. 

Mam również wątpliwości, czy przyznanie tzw. pozazwiązkowemu przedstawicielstwu pracowników wyłonionemu w trybie przyjętym u danego pracodawcy jest zgodne z konwencją MOP nr 135 dotyczącą ochrony przedstawicieli pracowników w przedsiębiorstwach i przyznania im ułatwień. Konwencja wymaga zapewnienia przedstawicielom pracowników skutecznej ochrony przeciwko wszelkim aktom krzywdzącym, włącznie ze zwolnieniem, podjętym ze względu na ich charakter lub działalność jako przedstawicieli pracowników. Polskie przepisy prawa pracy nie przyznają takiej ochrony pozazwiązkowej reprezentacji pracowników, stawiając pod znakiem zapytania jej niezależność i autentyczność zawieranych przez nią porozumień”.

Cała opinia dr hab. Marcina Zielenieckiego na stronie:
www.solidarnosc.org.pl