Solidarni w obronie Krzyża
Poniedziałek 24 października 2011

W stanowisku, przyjętym w 27. rocznicę śmierci ks. Jerzego Popiełuszki, członkowie prezydium Komisji Krajowej oddali „hołd męczennikowi za wiarę, bestialsko zamordowanemu przez Służbę Bezpieczeństwa”. Związkowcy podkreślają, że nie mogą pozostać obojętni wobec brutalnego zamachu na wartości, które całe życie wyznawał i za które zginął błogosławiony ksiądz Jerzy. „NSZZ Solidarność nigdy nie zaakceptuje ataku na Krzyż, zarówno w Sejmie, jak i w polskim życiu publicznym. Krzyż to symbol polskości, ale również przynależności naszego kraju do świata chrześcijaństwa i kręgu kultury europejskiej. To znak, w obronie którego wielu Polaków poświęciło wolność, a często i życie. Pod Krzyżem schronienie znajdowała demokratyczna opozycja lat 80. Dziś wszyscy - również wrogowie Krzyża - korzystają z wywalczonych wówczas praw i wolności” – podkreślono w stanowisku prezydium Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”.

Związkowcy wezwali w dokumencie wszystkie ugrupowania „do obrony wartości, którymi kierował się błogosławiony ks. Jerzy Popiełuszko, do obrony Krzyża w polskim życiu publicznym. W 27 lat po męczeńskiej śmierci kapelana „Solidarności” jesteśmy Mu to winni” – głosi treść stanowiska.

Do trwania przy wartościach, do obrony Krzyża wzywał także w homilii ks. Tadeusz Magas podczas uroczystości rocznicowych w kościele p.w. Matki Boskiej Bolesnej - poznańskim sanktuarium bł. ks. Jerzego.

Obronę Krzyża jesteśmy winni nie tylko bł. ks. Popiełuszce, jesteśmy to winni bł. Janowi Pawłowi II, kardynałowi Wyszyńskiemu.

Jesteśmy to winni swoim przodkom, a przede wszystkim samym sobie. Pod znakiem Krzyża zaczęła kształtować się w X wieku nasza państwowość, pod tym znakiem rycerstwo polskie stawało do boju na polach Grunwaldu, to w jego obronie ruszało pod Wiedeń, toczyło bitwy w obronie naszych rubieży. Czy teraz mamy się tego wstydzić? Powie ktoś: to zamierzchła przeszłość, to już pre-historia, teraz są inne czasy. Bo przecież w opinii niektórych polityków i głośnych celebrytów – Krzyż to symbol zacofania, średniowiecza, ciemnogrodu.  Jedni są wręcz oburzeni obecnością Krzyża w przestrzeni publicznej, gdyż należy ona także do niewierzących, inni poddając się presji takich „argumentów” nagłaśnianych zresztą przez opiniotwórcze media potakują, że symbole religijne to sfera prywatna.

Więc może jeszcze refleksja o najnowszej naszej historii. Część tych oświeconych, nowoczesnych, „europejskich” jeszcze dwadzieścia parę lat temu, w okresie stanu wojennego, chętnie korzystała z pomocy Kościoła, tam szukała schronienia, możliwości kontynuowania działalności opozycyjnej. Jakoś wtedy nie oburzało ich, że zbierają się pod Krzyżem, że w jego obecności konspirują, działają, dyskutują o sposobach ocalenia wartości narodowych, obalenia komuny, o koncepcjach jakże różnorodnych nowej Polski. Wtedy Krzyż nie przeszkadzał? Dlaczego? Czy tylko dlatego, że tak było wygodnie? A teraz nie jest „trendy”?

Mam wrażenie, że przestajemy rozumieć słowa i znaczenia: niektóre słowa nie tylko tracą znaczenie pierwotne, ale wręcz interpretowane są na opak. Demokracja to rządy większości – tak, ale w demokratycznym państwie liczą się przede wszystkim żądania mniejszości, a poszanowanie przekonań i woli większości – nie? W nowoczesnym, europejskim kraju – nie wypada?

AN