Szpital w Kiekrzu
Poniedziałek 26 marca 2012

- Pierwsi pacjenci zostali tu przyjęci 15 marca 1982 r., a więc w pierwszych miesiącach stanu wojennego – przypomina dr Wojciech Siwiński. Szpital Rehabilitacyjny w Kiekrzu ma już 30 lat. Warto z tej okazji przypomnieć niebanalną historię jego powstania i spojrzeć na dzisiejszą codzienność. Budynek malowniczo położony w kierskim lesie wybudowano w czasach realnego socjalizmu jako ośrodek szkoleniowo-wypoczynkowy Urzędu Wojewódzkiego i KW PZPR w Poznaniu.

Kiedy w 1980 r. powstała „Solidarność”, zrodziła się inicjatywa, by przekazać go społeczeństwu na cele lecznicze – pomysłodawcą był dr Piotr Dylewicz wraz z Komisją Zakładową NSZZ „S” w PSK nr 1. Determinacja „S” w doprowadzeniu zamysłu do końca przyniosła zwycięstwo: sprawy formalne zaszły na tyle daleko, iż zamiar został sfinalizowany mimo nastania stanu wojennego. W lutym 1982 r. zapadła decyzja o przekazaniu budynku Zespolonemu Szpitalowi Wojewódzkiemu na Szpital Rehabilitacyjny. W 1986 r. szpital został podzielony na dwa oddziały: Rehabilitacji Kardiologicznej i Rehabilitacji Narządu Ruchu.

Pełnomocnik Dyrektora Szpitala Wojewódzkiego w Poznaniu d.s. Szpitala Rehabilitacyjnego w Kiekrzu, dr Wojciech Siwiński pełni tę funkcję od 1995 r. Zapytany o osoby najbardziej zasłużone dla powstania i rozwoju placówki wymienia pierwszego lekarza naczelnego dr Marię Dziewolską, pierwszych ordynatorów: prof. Piotra Dylewicza i dr Jadwigę Dembińską. Ale skupia się przede wszystkim na dniu dzisiejszym.

- Chciałbym zwrócić uwagę, że po roku 1989 budynek był systematycznie modernizowany – podkreśla dr Siwiński. – Od początku lat 90. zainstalowano nowy piec c.o., wymieniono okna, wybudowano windę, powiększono salę gimnastyczną, wybudowano podjazdy i platformę-windę dla osób niepełnosprawnych. W 1997 r. przeprowadziliśmy remont i adaptację łazienek dla osób niepełnosprawnych, a w 2005 r. zmodernizowaliśmy piony kanalizacyjne i węzły sanitarne na salach chorych. Zostały także wymienione podłogi w całym obiekcie. Większość tych prac modernizacyjnych, z których ostatnią był remont tarasu w 2008 r., została dokonana z dofinansowaniem PFRON-u.

Warto byłoby jeszcze wiele zmienić, ulepszyć, gdyby tylko znalazły się pieniądze. Można by nawet rozbudować, powiększyć szpital, bo przecież jest potrzebny.

- W latach 2006-2010 średnio leczono tu rocznie 730 chorych na Oddz. Rehabilitacji Kardiologicznej i 530 na Oddz. Rehabilitacji Narządu Ruchu. W ubiegłym roku 610 pacjentów korzystało z rehabilitacji kardiologicznej, a 424 z rehabilitacji narządu ruchu, przy czym należy zaznaczyć, że w połowie roku został wydzielony Oddział Rehabilitacji Neurologicznej, na którym leczyło się 68 chorych w najcięższych stanach – dr Siwiński podaje konkretne liczby. – Jak z tego wynika, ponad 30 tys. pacjentów skorzystało dotychczas z leczenia w tej placówce, co czyni ją istotnym ogniwem pośród szpitali poznańskich. Szpital spełnia swoją rolę, ale nadal jest zbyt mały – dodaje z żalem.

– W Wielkopolsce dla pacjentów po kardiochirurgii ciągle dramatycznie brakuje łóżek rehabilitacji kardiologicznej, więc po operacji przewożeni są do ośrodków w swoich miejscowościach, gdzie nie ma rehabilitacji. To dla nich duży dyskomfort - znoszą trudy i niedogodności transportu, a potem... czekają na miejsce. Natomiast na rehabilitację narządu ruchu kolejka sięga 2 lat. To się mija z założeniami rehabilitacji, która - aby była skuteczna - musi rozpocząć się jak najwcześniej. Inaczej efekty nawet najlepszej, najbardziej skomplikowanej operacji zostaną częściowo zaprzepaszczone.

No cóż. Wobec perspektywy późniejszych emerytur, dla utrzymywania pełnej sprawności i aktywności zawodowej do późniejszego wieku coraz więcej ludzi będzie potrzebowało szybkiej i efektywnej rehabilitacji po urazach czy schorzeniach sercowo-krążeniowych. Może więc warto zainwestować w placówki rehabilitacyjne jak ta w Kiekrzu? Co zadajemy do przemyślenia decydentom rozdzielającym środki finansowe.

AN