Tranzyt gazu przez Polskę. Nie odrzucać żadnej koncepcji
Poniedziałek 27 maja 2013

Zamieszanie wywołane podpisaniem memorandum dotyczącego budowy drugiej nitki gazociągu Jamał – Europa zakończyło się zmianami personalnymi w resorcie Skarbu Państwa oraz w zarządzie Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG). Posady stracili minister Mikołaj Budzanowski i prezes Grażyna Piotrowska-Oliwa. Chwilowo nastała cisza, ale problem pozostaje i wynika on przede wszystkim z braku długoterminowej polityki gospodarczej chroniącej interesy narodowe Polski.

Eksperci podkreślają, że nazwa Jamał 2 jest nieprawidłowa. Należy ją bowiem rezerwować dla drugiej nitki gazociągu już istniejącego, zbudowanego w Polsce w końcu XX wieku. Jej budowy zaniechano w związku z koncepcją budowy gazociągu północnego – Northstreamu. Znawcy tematu wskazują, że nowy projekt, który potrząsnął ostatnio polską sceną gospodarczą i polityczną, to też wariant połączenia Syberii z Europą, ale ma swoją odrębną historię. Pojawił się jeszcze przed tzw. pomarańczową rewolucją na Ukrainie. Jego robocza nazwa „pieremyczka” oznacza skoczka. Najnowsze poruczenie prezydenta Władimira Putina wydane Gazpromowi to powrót do koncepcji połączenia gazowego lansowanego tę firmę jeszcze w latach 90 ubiegłego wieku. Miało ono przebiegać przez Polskę, Słowację i Węgry na Zachód, z pominięciem Ukrainy, która we wcześniejszej dekadzie stała się głównym krajem tranzytowym dla rosyjskiego gazu.
Dziś, obserwując nerwowe zachowania rządzących sprowadzające się przede wszystkim do pokazowych ruchów kadrowych, widać, że brakuje im drogowskazu w postaci narodowej strategii gospodarczej. Ludzie dzierżący ster władzy w Polsce czują się niepewnie i zachowują się niedecyzyjnie. Swoisty paraliż przejawia się w stosunkach z Rosją nie po raz pierwszy. Inna rzecz, że ruch Rosji w postaci polecenia Gazpromowi podjęcia działań na rzecz budowy gazociągu tranzytowego przez terytorium drugiego, formalnie niezależnego państwa, stworzył sytuację co najmniej niekomfortową.
W kwestii współpracy z Rosją rządzący Polską, niezdolni do konstruktywnych działań, a również politycy nie będący u władzy, przywołują często alibi w postaci troski o interesy Ukrainy. Twierdzą, że budowa „pieremyczki” oddaliłaby moment wstąpienia tego kraju do Unii Europejskiej i osłabiłaby alternatywę Kijowa dla orientacji promoskiewskiej. Przykładowo eurodeputowany Marek Siwiec, człowiek byłego prezydenta Aleksandra   Kwaśniewskiego, użył stwierdzenia, że zgoda na „pieremyczkę” to zdrada Ukrainy. Retoryczne jest pytanie o to, czy Ukraina troszczy się  o polskie interesy. Wydaje się, że wręcz odwrotnie, a przy pierwszej nadarzającej się okazji skoczyłaby Polsce do gardła.  
W zaistniałej sytuacji trzeba podejmować decyzje, nie pozostawać biernym, tym bardziej że czas działa na korzyść Polski i jej pozycji w stosunku do Rosji, do niedawna jedynego zagranicznego dostawcy gazu ziemnego. Polska intensywnie rozbudowuje własny system przesyłu gazu, odrabiając wieloletnie opóźnienia z czasów PRL-u. Dywersyfikuje dzięki temu źródła dostaw zewnętrznych, sukcesywnie zmniejszając udział błękitnego paliwa dostarczanego ze Wschodu w krajowym zużyciu rocznym.
Mając na względzie korzyści dla Polski wynikające z budowy nowego gazociągu, należy zadbać o to, aby nie był to wyłącznie gazociąg tranzytowy. Taka sytuacja z definicji marginalizuje wpływ kraju tranzytowego na decyzje dotyczące transportu gazu i osłabia jego pozycję na rynku gazowym. Ponadto istnieje teoretyczne zagrożenie, że po wybudowaniu „pieremyczki” mogłoby nastąpić ograniczenie, a nawet wyłączenie z użytkowania gazociągu jamalskiego. Dlatego nowe połączenie powinna budować polska firma powołana do takich zadań. Jest nią Operator Gazociągów Przesyłowych Gaz-System, spółka akcyjna należąca w 100% do polskiego Skarbu Państwa. Trzeba także brać pod uwagę miejsce nowego połączenia w koncepcji tzw. Korytarza Północ-Południe.
Powracając do stosunków polsko-ukraińskich wydaje się, że w przypadku tranzytu gazu ziemnego warto uczyć się od innych i wykorzystywać sprawdzone wzorce. Powszechnie uważa się, że relacje polsko-niemieckie są w obecnych czasach bardzo dobre, a właściwie najlepsze w całej ponadtysiącletniej historii. Nie przeszkodziło to jednak Niemcom podjąć z Rosją współpracę przy budowie bezpośredniego połączenia gazowego po dnie Bałtyku. Podobnie należałoby postępować z Ukrainą. Próby budowania dobrych relacji ze wschodnim sąsiadem powinny mieć miejsce z poszanowaniem własnych interesów.

Paweł Selan