W drodze…
Poniedziałek 26 maja 2014

Wydaje się, że jesteśmy bezpieczni, że panujemy nad swoim życiem,  że każdemu może przydarzyć się problem uzależnienia, ale nie nam - my potrafimy w porę dostrzec i powstrzymać nadciągające nieszczęście. A jednak nie zawsze to się udaje i wtedy czujemy, że trudno samemu zmagać się nałogiem, że  potrzebujemy pomocy.

Do Polski informacje o ruchu AA były przemycane już od 1957 r., jednak pierwsza grupa działająca według 12 Tradycji powstała w 1974 r. w Poznaniu. I tutaj właśnie w maju bieżącego roku odbyło się rocznicowe spotkanie.

To już stały zwyczaj. Wszyscy tworzą krąg i trzymając się za ręce powtarzają znaną maksymę: „Boże, daj mi pogodę ducha, abym godził się z tym, czego zmienić nie mogę, odwagę, abym zmieniał to, co zmienić mogę, i mądrość, abym zawsze potrafił odróżnić jedno od drugiego.”

Rozpoczynają się rozmowy. Na imię mam  Grzegorz, jestem alkoholikiem…, na imię mam Ewa, jestem alkoholiczką..., na imię mam Wiesiek, jestem alkoholikiem…

I tak przedstawiają się wszyscy uczestnicy spotkania. To istotne, bo w ruchu AA bardzo ważne jest uznanie, że jest się uzależnionym i przyznanie się do tego zarówno przez samym sobą jak i ujawnienie swojego uzależnienia publicznie.

Dodają też często: trzeźwiejący od … miesięcy/lat, zdrowiejący od … Rzadko: trzeźwy od…, niepijący od… To pokora wobec choroby nieuleczalnej, uzależnienia – zarówno tych, którzy trzeźwieją dopiero od kilku miesięcy, jak i tych, którzy zachowali abstynencję już od kilkunastu, czy nawet kilkudziesięciu lat.

Bo nie wszystkim się udaje: wracają do nałogu, przyznają się do „wpadek”, próbują znowu, wracają do grupy. Mogą na siebie liczyć, niezależnie od tego,  na jakim są etapie walki, niezależnie od tego, czy się udało.

Każdy uzależniony ma swoją historię i tylko o swojej historii ma prawo mówić. Słuchają się uważnie, nie przerywają sobie, nie „wymądrzają się”  i nie udzielają dobrych rad. Te opowieści zawierają często ładunek trudnych do udźwignięcia emocji – ogrom nieszczęść, jakie przeżywają sami uzależnieni i ich bliscy. Ale panuje tu łatwo wyczuwalna atmosfera wzajemnej życzliwości i uwagi. Są razem i wzajemnie się wspierają w drodze ku trzeźwości. W drodze…

Są radośni. Cieszą się każdą chwilą, cieszą się swą wolnością od uzależnienia, znowu wyostrzonymi zmysłami smakują życie. I chcą ze swoim życiem zrobić coś nowego, dzielić się radością, działać dla innych.

Ważna misja Wspólnoty AA to zakładanie grup w kraju i zagranicą, wzajemne wizyty i spotkania na Ukrainie, Białorusi, a nawet dalekiej Syberii. 

abn